sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 2 - Najlepszy, ale i najgorszy dzień w moim życiu

   Tym razem (co mnie bardzo zdziwiło) śniło mi się coś zupełnie innego niż ostatnio, jednak równie nieprzyjemnego.

   Ten dzień spędziłem bardzo przyjemnie. Spotkałem się z moją najlepszą przyjaciółką, Cindy.

   Umówiliśmy się w parku. Ale to nie był taki zwykły park. Ten był wyjątkowy. Z widokiem na morze. Nasz ulubiony. Postanowiliśmy się spotkać bardzo wcześnie aby móc ujrzeć wschód słońca. Byłem bardzo podekscytowany.

   Kiedy dochodziłem do umówionego miejsca, zauważyłem już Cindy siedzącą na ławce. Wydawało mi się, że bije od niej jakiś blask. Ubrana była jak zwykle skromnie. Nie miała na sobie makijażu co bardzo mi odpowiadało. Nigdy nie lubiłem "słodkich" córeczek tatusia, które zawsze chodziły w makijażu i w drogich, markowych ciuszkach. Dlatego uważałem Cindy za wyjątkową.

   Nagle spojrzała w moim kierunku i na jej twarzy pojawił się uśmiech. Jej długie, rude, rozpuszczone włosy wyglądały jeszcze lepiej niż zazwyczaj. Jej piękne zielone oczy błyszczały jeszcze bardziej.

   Podszedłem do niej i usiadłem obok niej na ławce. Patrzyliśmy na siebie jakbyśmy czekali, aż druga osoba się odezwie.

- Cześć - zacząłem - tęskniłem za tobą.

- Ja za tobą też - odpowiedziała - mimo, że widzieliśmy się wczoraj - uśmiechnęła się jeszcze bardziej.

   Uśmiechnąłem się również. Spoglądaliśmy na morze czekając, aż pojawi się słońce. Nagle Cindy, aby wsunęła swoją rękę w moją. Czułem się bardzo dobrze. Chciałem aby ta chwila nigdy się nie skończyła.

- Chciałabym, aby ta chwila nigdy się nie skończyła - powiedziała jakby mi czytała w myślach

   Nagle nad morzem zaczęło się wychylać słońce. To był bardzo piękny widok. To wszystko był pomysł Cindy, aby przyjść z rana i obejrzeć wschód słońca. Przyglądałem się przez jakiś czas jakbym wpadł w trans. Po chwili jednak coś mnie zaniepokoiło: na niebie pojawił się niebieski kształt, który szybko poleciał w stronę gdzie znajdował się mój dom.

,,Tylko mi się wydaje"- pomyślałem

- To co - zapytała Cindy - idziemy?

   Prawie zapomniałem o tym, że planowaliśmy jeszcze pójść do kina, a po seansie zjeść lody. Kiwnąłem głową.

   Spędziłem bardzo przyjemny dzień. Było tak wspaniale, że nie zauważyłem jak szybko czas upływa. Obejrzeliśmy komedie romantyczną. To akurat było strasznie nudne, ale chciałem zrobić przyjemność Cindy. Marzyła, aby obejrzeć ten film.

   Po seansie (powtarzam: nudnym) zjedliśmy po dwie gałki lodów. Były smaczne ale większą przyjemność sprawiło mi bycie z Cindy. Lubiłem gdy się uśmiechała. I tak spędziliśmy czas do samego wieczora.

   Niestety później wszystko się zmieniło.
 
   Postanowiłem już wracać do domu. Byłem byłem kompletnie wyczerpany.

   Od dawna z moją mamą mieszkaliśmy w domku jedno rodzinnym. Zazwyczaj wieczorem mama pracowała w ogródku. Tym razem jej tam nie było. Ale bardziej zaniepokoiła jedna rzecz: szyba w oknie była wybita. Szybko wparowałem do domu. Doznałem szoku. Na podłodze leżała moja mama. Wyglądała jakby jeszcze oddychała, ale nie na długo.

- Mamo! - krzyknąłem - co...?

   Otworzyła oczy. Wyglądała bardzo źle. Była jeszcze szczuplejsza niż zazwyczaj. Jej ciemne włosy takie jak moje posiwiały. Skura jej się pomarszczyła i była strasznie blada. Leżała na podłodze jakby jej ciało odmawiało posłuszeństwa kiedy chciała wstać. Z trudem spojrzała na mnie.

- Chodź - powiedziała bardzo słabym głosem - musimy porozmawiać

   Chciałem dzwonić po pomoc ale miałem wrażenie, że już za późno.

- Synu - powiedziała jeszcze słabszym głosem - mamy mało czasu. ON tu idzie.

- Kto mamo? Jaki on?

- Słuchaj, jesteś wyjątkowym dzieckiem. Masz wielkie moce. Wkrótce je poznasz.

- Mamo, o czym ty mówisz? - byłem bardzo niespokojny, nie wiedziałem co robić

- Nie pozwól, aby ON cie zabił, bo jak nie, zginą wszyscy, zginie cały świat.

   To było straszne. O czym ona mówiła? JA i MOCE? Kompletnie ześwirowała.

- Za późno się zorientowałam kim ON jest - ciągnęła dalej - wybacz mi Kenny

   Ale kim był ten ON? Nagle przypomniałem sobie ten niebieski kształt na niebie co dziś widziałem - ten, który mnie zaniepokoił.

- Kim ON był? - zapytałem

- Wkrótce się dowiesz. A teraz uciekaj, ON cie szuka - to były jej ostatnie słowa, po czy zamknęła oczy.

   Starałem się stłumić łzy. Postanowiłem działać szybko. Wziąłem plecak, trochę jedzenia, pieniędzy i wyszedłem z domu - tak jak mi kazała.

   Wychodząc, zauważyłem na niebie wielką twarz śmiejącego się mężczyzny. Zignorowałem to. Uciekłem.

   W ten sposób zacząłem samotnie wędrować, uciekając przed tą twarzą, którą prawie zawsze widywałem na niebie.

1 komentarz:

  1. Pierwsza xD
    Cindy-Mój kot ma tak na imię xD Ale tak to ogólnie rzecz biorąc to sen ładnie opisany xD Ruda dziewczyna xD Nie żebym miała coś do rudowłosych,ale rzadko tacy pojawiają się w opowiadaniach.
    Na początku nie rozumiałam czemu on tak na ten sen narzeka. Jest z dziewczyną marzeń i wgl.... Ale końcówka wszystko wyjaśniła. Choć nie powiem,że ta śmierć była dość przejmująca. I ogólnie wypadło to jak w dobrym filmie :D Dobra ja lecę dalej,bo trzeba zachować siły na dalsze komentowanie (mój sposób na nudę )xD
    Pozdrawia Cherry xD

    OdpowiedzUsuń